Bardzo subiektywny przegląd nowej i w miarę nowej muzyki, którą warto usłyszeć. A najlepiej, gdyby odsłuchiwanie odbyło się w klubie.

 

Goldwash – But U Won’t

Ten rudy młodzieniec z Baltimore mówi o sobie, że jest reprezentantem „egzystencjalnego funku”. Śpiewa trochę jak Mayer Hawthorne. Akordy przypominają nowe, internetowe r’n’b. Ale nadal jest na tyle świeżo, by zacząć go śledzić. Poniżej tysiąca fanów na Facebooku. Szkoda, że jeszcze nie został odkryty.

 

Rihanna – Work (Murlo Remix)

Murlo jest producentem, który stara się wnieść trochę uduchowienia do grime’u. Dużo eksperymentuje i często odbiega to niezmiernie daleko od prostych standardów. Robi to oryginalnie i z wyczuciem. Podobnie jest w tym remiksie Rihanny. Niby łatwo i przyjemnie, ale bas jednak przywodzi na myśl surowy styl z UK. I te synthy są tak bardzo Murlo.

 

M.I.A. – Ola

W zamieszaniu wokół kryzysu migracyjnego i w atmosferze nowej mowy nienawiści doskonale odnajduje się M.I.A. Taką ją lubię najbardziej, jak za czasów pierwszych nagrań z Diplo. Urodziła się w Londynie, ale swoje korzenie ma na Sri Lance, gdzie jej ojciec był tamilskim wojownikiem podczas wojny domowej. W „Borders” zrobiła niezły hałas, ale kto jeśli nie ona ma prawo wypowiedzieć się o tym co się dzieje. Mam wrażenie, że niestety traci wielu fanów. Szanuję ją nie tylko za muzykę i odważne poglądy, ale również za upór, konsekwencję i nonkonformizm. W „Ola” dostaliśmy bit z samplem z „Króla Lwa”, który sprawdzi się w każdym klubie.

 

Numer Raz – Muzyka, blanty i słodycze (Symbiotic Sounds Remix)

W zeszłym roku pochodzący z Częstochowy Symbiotic Sounds odświeżył rapowy klasyk „Mam tak samo jak ty”. Teraz zabrał się za kolejny sztos ze składanki „Smak B.E.A.T. Records” i znów zrobił to doskonale. Oczywiście patrzę przez pryzmat własnej młodości – mój kontakt z polskim rapem zakończył się  okolicach wydania owej kompilacji i mam do niej ogromny sentyment. Niemniej, warto posłuchać jak stary polski numer z fajnym samplem brzmi w wersji footwork.

 

Kerem Akdag – Why Not?

Pochodzi z Turcji i tam też nagrywa. Reprezentuje kolektyw Darker Than Wax. Jeśli słuchacie audycji Gillesa Petersona w BBC Radio, to pewnie trafiliście już na jego numery. Uptempo i soulful. Czuć inspirację J-Dilla.

 

Mary J Blige – I Can Love You (Kaytranada Flip)

Trudno mówić o Kaytranadzie jako nieznanym szerzej producencie, chociaż czasem warto uświadomić sobie jak mało rozpoznawalna jest część Internetu, w której funkcjonujemy. On zawsze robi to dobrze i nigdy się nie myli.

 

NAO – Fool To Love

Bezdyskusyjnie moja obecnie ulubiona wokalistka. Widziałem niedawno na Facebooku jej zdjęcie za poduszką (?) Jungle i na samą myśl o współpracy tych artystów cieszę się jak dziecko. Póki co, pozostaje nam wydany pod koniec lutego w Little Tokyo Recordings poniższy sztos.

 

Fabolous – Can’t Let You Go (HUGEL Remix)

Hugel jest całkiem znanym graczem i trochę już sobie jeździ po świecie. Nigdy nie przepadałem za Fabolousem, z oryginału siedzi mi tylko refren i może dlatego lubię ten remiks. Hugel skorzystał z sampla i z wpadającego w ucho śpiewanego refrenu. Fajnie działa w klubie.

 

Batuk – Daniel 

Batuk tworzą Spoek Mathambo, Aero Manyelo i Manteiga. Świeży afrykański house. Zobaczcie video zrealizowane w Mozambiku, piękna sprawa.

 

Linkoban – Like This

Poza zestawieniem, w ramach wspomnienia zmarłej 17 lutego duńsko-chińsko-wietnamskiej raperki Linkoban. „Like This” z 2012 powinien znów funkcjonować w klubach.