Tworzenie muzyki nigdy wcześniej nie było łatwiejsze. Podobnie jej sprzedaż i dotarcie do potencjalnych odbiorców. Z drugiej strony, nigdy wcześniej zarabianie na muzyce nie było tak trudne jak teraz. 

Załóżmy, że spędziłeś setki godzin w Abletonie i nagrałeś ten jeden jedyny, niesamowity numer. Wierzysz, że odmieni twoje życie, a od przyszłego miesiąca czekają cię już tylko loty międzykontynentalne, festiwale, hotele i te wszystkie rzeczy o których myślisz, ale jeszcze nikomu nie mówisz. Odebrałeś utwór z profesjonalnego studia, które zajęło się miksem i masteringiem. Co dalej?

Dystrybucja.

Istnieją firmy-agregatory posiadające umowy z iTunes Store, Spotify, Beatportem i innymi wiodącymi sklepami i serwisami streamingowymi. Korzystam z usług Record Union i na tym przykładzie będę wyjaśniał dalszy ciąg wydarzeń. Zakładamy konto artysty, uploadujemy nasz hit, jeśli nie posiadamy kodu UPC, możemy taki otrzymać. UPC to Universal Product Code, czyli kod kreskowy. Wpisujemy wszystkie informacje – tytuł, label, nazwisko właściciela praw autorskich itd. Ustalamy datę premiery i dostępność wydawnictwa w różnych państwach. Strona wygeneruje także kod ISRC, inny dla każdego utworu (UPC jest jeden dla całej EPki, singla, albumu). International Standard Recording Code służy identyfikacji konkretnego traku. Długość oczekiwania aż nasz singiel będzie dostępny w sprzedaży zależy od sklepu i wynosi od 3 dni do 4 tygodni. Z moich doświadczeń wynika, że najszybciej ląduje w iTunes Store i na Spotify.

Ile to kosztuje?

Są 3 plany. W najtańszym mamy jeden sklep wliczony w cenę i każdy kolejny za 2$. Wybieramy sklepy według własnego uznania. Dla singla (1-2 utwory) kosztuje to 7$, dla EPki (3-5 numerów) jest to 10$, a w przypadku albumu 13$. W drugim planie cenowym wydajemy muzykę w Spotify, iTunes, Tidal, Google Play, Deezer i Apple Music i kosztuje to odpowiednio 10, 13 i 16$. W najdroższej ofercie mamy ponad 14 sklepów i serwisów streamingowych i płacimy 15, 20 i 25$. Są to ceny za jeden rok. Po tym czasie musimy odnowić deal. Jedynym dodatkowym kosztem jest kod UPC, czyli 10$. Załóżmy, że wydajemy singiel składający się z 2 utworów i wybieramy drugi plan cenowy. Całkowity koszt dystrybucji to 20$. Dobry miks i mastering to 600-800zł za cały singiel. Dochodzi jeszcze koszt okładki i czas, który bardzo trudno wycenić. Jeśli producent nie jest jednocześnie grafikiem i specjalistą od masteringu, to ciężko wydać singiel za mniej niż 1000-1500zł.

Ile można zarobić?

Sklepy i serwisy streamingowe pobierają 30-40% prowizji od każdej transakcji. W zależności od wybranego planu, artysta otrzymuje od 85 do 92.5% sumy, która zostaje po tym, jak sklep zabierze swoją działkę. Oczywiście są to niewielkie pieniądze. Spotify płaci od 0,006$ do 0,0084$ za jedno odtworzenie. Obecnie są dwie możliwości nieco lepszego zarabiania na sprzedaży muzyki w necie (nie mówimy tu o tworzeniu teledysków i zarabianiu na reklamach YT). Pierwsza, to uruchomienie e-commerce na swojej stronie internetowej. To nie jest tak trudne jak może wam się wydawać, a cały zysk trafia bezpośrednio do nas. Druga opcja to korzystanie z Bandcampa, który zabiera tylko 15%. Zarobimy w ten sposób 0,84$, natomiast np. jeden sprzedany utwór w iTunes Store generuje dla nas tylko 0,58$ (przy założeniu, że końcowa cena za jeden kawałek to 0,99$). W obu przypadkach tracimy prestiż związany z obecnością w najważniejszych sklepach i serwisach i tym samym, trudno wpaść na nasz singiel przez przypadek. To dobre rozwiązanie dla artystów posiadających duży, wierny fanbase.

Jeśli, pomimo tych wszystkich niesprzyjających okoliczności, zdecydowałeś się wydać swoją muzykę, prawdopodobnie przyda ci się kilka rad związanych z jej promowaniem.