We wrześniu zeszłego roku twórcy Serato udostępnili aplikację, która może zmienić branżę djską, a przynajmniej ma takie ambicje. Pyro jest proste w obsłudze, przejrzyste i całkiem nieźle spełnia swoją funkcję.

Aplikacja miksuje utwory korzystając z plików mp3 znajdujących się w pamięci iPhona czy iPada. Bada tempo, niestety nie sprawdza klucza, ale to tylko kwestia czasu. Programy badające tonację robią to w kilkanaście sekund i prędzej czy później ta funkcja powinna być dostępna w Pyro. Od lutego, posiadając konto Spotify Premium, możemy używać również własnych playlist zbudowanych z ogromnych zasobów tego serwisu streamingowego. W tramwaju układasz playlistę, pojawiasz się na domówce, podłączasz telefon do wieży i Pyro miksuje to wszystko za ciebie. Nie potrzebujesz DJa.

 

Serato Pyro

 

W przypadku utworów zbudowanych w mniej skomplikowany sposób Pyro radzi sobie całkiem nieźle. Gdy wyraźnie zaznaczony jest początek pętli i nie ma długiego intra, prawie zawsze miksuje bezbłędnie i robi to duże wrażenie. Zdarza się, że nałoży werbel na stopę lub odwrotnie, jednak robi to niezwykle rzadko. Tempo za każdym razem dopasowuje idealnie. W przypadku zmiany BPM czy wstępu bez bitu, używa efektu echa i jakoś to brzmi. Oczywiście sposób miksowania jest powtarzalny, przewidywalny i po pewnym czasie może się nudzić. Traki przez kilkanaście sekund lecą jednocześnie, po czym jeden z nich jest wyciszany. To wszystko. Nie ma zabawy EQ, efektami, skreczy, tego wszystkiego, co może zrobić DJ. Pytanie, jak bardzo te rzeczy są jeszcze potrzebne lub jak bardzo zwracają nie nie uwagę dzisiejsi odbiorcy muzyki w klubach czy na domówkach.

W 2006 roku Druh Sławek, wieloletni kolekcjoner winyli, a także legenda polskiego hiphopu, udzielił wywiadu, w którym wspomniał o bardzo aktualnym dziś zjawisku:

„Obojętnie, czy gra to, czy tamto – twój gust zupełnie nie ma tu znaczenia – DJ dzisiaj to jest człowiek, który potrafi zgrać ze sobą dwa bity – koniec, kropka, nic więcej. Nie mówię, że czymś więcej miałby być turntablism, czy skrecze – tym czymś więcej powinien być gust, jakaś wizja muzyki przede wszystkim, a tego nie ma. Dzisiaj ludzie uczą się zgrywać bity i na koniec dostają dyplom, że są dj-ami. Oni nie mają jakiejś pasji muzycznej.”

Podobne przekonanie towarzyszy mi odkąd zajmuję się djingiem. Uważam, że istnieje pewien zestaw podstawowych umiejętności, które są niezbędne – czyste, dokładne zgrywanie bitu, proste skrecze, okazjonalnie jakiś efekt. Jednak tym, co wyróżnia DJa powinien być jego gust muzyczny, będacy bezpośrednią konsekwencją pasji. Istotne jest również budowanie klimatu imprezy, czyli w największym uproszczeniu – dopasowanie muzyki do konkretnego momentu. Powyższy cytat pochodzi z czasów, gdy popularność zyskiwały systemy DVS, dominujący obecnie element branży djskiej. Jako jeden z pierwszych użytkowników Serato w swoim otoczeniu, często spotykałem się z niechęcią „ortodoksyjnych wyznawców” winyli. Mam wrażenie, że Pyro zwiastuje podobne zmiany jak DVS. Nadal istnieje to w nieco prymitywnej formie, ale zastanówmy się nad możliwymi konsekwencjami. Miksowanie muzyki, nawet bez gapienia się na widmo pliku nie jest specjalnie wymagającą czynnością. Można nauczyć się jej bardzo szybko. Co robi większość djów, czego wkrótce nie będzie mógł zrobić za nich telefon wyposażony w odpowiednią aplikację? Skreczowanie i inne zaawansowane czynności zarezerwowane są dla wąskiej grupy. Co więcej, ile osób w przeciętnym klubie zwraca na te skillsy uwagę?

Jakiś czas temu miałem przyjemność uczestniczyć w evencie Red Bulla. Brali w nim udział artyści nie związani z djingiem, którzy tej nocy mieli wcielić się w rolę djów. Pomysł mocno eksploatowany w kolejnych latach, nawet dziś. Moim zadaniem było przygotować Monikę Brodkę do zagrania takiego setu, w krótkim czasie nauczyć ją podstaw djingu. Wystarczyło 30 minut. Monika szybko się uczy, ma dobry gust muzyczny i dała sobie radę. Dziś wolałbym wskazać jej Pyro, wygodniej, łatwiej i bez obaw, że coś może się nie udać.

 

 

Jeśli Pyro, na tym etapie rozwoju uda się rozpowszechnić, to podejrzewam, że głównymi użytkownikami będą osoby nie zajmujące się profesjonalnie djingiem. Pasjonaci na domówkach, aktorzy, raperzy i blogerki zapraszani do zagrania setu w klubie. Dla środowiska djskiego może to być okazja do przemyślenia swojego zajęcia i przygotowania się na nadejście dużych zmian.

Pyro jest dostępny tylko na iOS i możesz go pobrać za darmo.